Szanty i inne piosenki żeglarskie
 

Wszystkim miłośnikom żeglarstwa, zarówno tym czynnym żeglarzom, jak też szczurom lądowym marzącym w portowych tawernach o wielkiej żeglarskiej przygodzie, polecam wybór moich szant i innych mokrych piosenek. To w istocie nie tyle szanty i piosenki żeglarskie, co teksty pisane z myślą o tym, by szantami i piosenkami żeglarskimi się stały. To teksty pisane z myślą o śpiewaniu, a muzyka do nich niech stanowi wyzwanie dla tych, którzy postanowią je wykonać. O swoich realizacjach nie zapomnijcie mnie poinformować, (chętnie je tu zamieszczę) a jeżeli chcielibyście publicznie wykonywać te teksty (występy estradowe, konkursy, festiwale przeglądy, płyty itp.) skontaktujcie się ze mną w celu uzyskania mojej zgody na taki użytek. Najlepiej napiszcie lub zadzwońcie.

 

 

Szanta palaczy kubańskich cygar

 

Nie chce na ten rejs puścić mnie stara,
czemu nie chce, bo chyba skądś wie,
że to rejs po kubańskie cygara,
a to starej kojarzy się źle.

 

Refren:  Płyńmy chłopcy w tą stronę, gdzie Kuba,
               nasz kapitan dobrze wie gdzie.
              Tam dziewczyny cygara na udach
              tak skręcają, że palić się chce,

              Płyńmy chłopcy w tą stronę, gdzie Kuba,
              nasz kapitan dobrze wie gdzie.
              Tam dziewczyny cygara na udach
              tak skręcają, że palić się chce.

 

Mówię starej: - się nie martw kochana,
choć w Kubankach gorąca krew,
będę wierny, zacisnę kolana,
ona jednak marszczy swą brew.

 

Refren:  Płyńmy chłopcy w tą stronę, gdzie Kuba,
               nasz kapitan dobrze wie gdzie.
              Tam dziewczyny cygara na udach
              tak skręcają, że palić się chce,

              Płyńmy chłopcy w tą stronę, gdzie Kuba,
              nasz kapitan dobrze wie gdzie.
              Tam dziewczyny cygara na udach
              tak skręcają, że palić się chce.

 

Już żegnamy deszczowy Liverpool,
w beczkach skocznie przelewa się rum,
jak szczęśliwie wrócimy tu z rejsu,
po cygara ustawi się tłum.

 

Refren:  Płyńmy chłopcy w tą stronę, gdzie Kuba,
               nasz kapitan dobrze wie gdzie.
              Tam dziewczyny cygara na udach
              tak skręcają, że palić się chce,

              Płyńmy chłopcy w tą stronę, gdzie Kuba,
              nasz kapitan dobrze wie gdzie.
              Tam dziewczyny cygara na udach
              tak skręcają, że palić się chce.

 

Szanty - szanta palaczy kubańskich cygar, piosenka żeglarska

 

 

Ucieczka na Mazury

 

Na Mazury ciągnie, gdy maj:
na Bełdany, na Śniardwy, czy Tałty,
bo tu u nas jest piekło, tam raj,
tutaj sztormy są częściej niż flauty.

 

W domu wieje czasami dwunastką
atmosferę tu mamy pochmurną,
bo już córka jest przed osiemnastką,
a teściową okropnie mam durną.

 

Żona siedzi z pilnikiem w fotelu
i znów na mnie ostrzy swój pazur,
a tam wolność jest przyjacielu:
lasów woń, jezior toń, nieba lazur.

 

Kiedy wreszcie wyjechać się uda,
nie zaczekam ani godziny
i pojadę na tydzień lub dwa,
ale tylko sam, bez rodziny.

 

Na Mazurach komary i kleszcze,
a do tego tam żeglarz chla i chla
żona z córką posiedzą więc w Lesznie,
lub niech jadą do Murzasichla.

 

Niech w tym Lesznie z pilnikiem w fotelu
żona na mnie ostrzy swój pazur,
bo ja będę miał przyjacielu:
lasów woń, jezior toń, nieba lazur.

 

Szanta, Na Mazury

 

 

Szanta o telepaniu na boki

 

Był pewien marynarz,
który wytrzymać
nie mógł bujania fal.
Gdy jego statek
bujnął się, z gatek
wyłaził mu sztywny pal.
Gdy jego statek
bujnął się, z gatek
wyłaził mu sztywny pal.

 

Chłopcy z załogi
łamali nogi,
by do kajuty się skryć,
nawet kapitan
łamał kopyta,
więc mu nie chciało się żyć.
Nawet kapitan
łamał kopyta,
więc mu nie chciało się żyć.

 

Po każdym rejsie
w poście na fejsie
wspominał to zajście ktoś,
Czuł się fatalnie
z tym. Generalnie
te posty dawały mu w kość.
Czuł się fatalnie
z tym. Generalnie
te posty dawały mu w kość.

 

Portowe dziwy
lajki, podziwy
wstawiały pod postem i to
też go martwiło,
bo nie jest miło
wśród dziwek być celebrytą.
Też go martwiło,
bo nie jest miło
wśród dziwek być celebrytą.

 

Zwłaszcza, że Mary
jasne cholery
rzucała na jego widok,
chociaż z tym palem
na fejsie wcale
być nie chciał ten straszny bidok.
Chociaż z tym palem
na fejsie wcale
być nie chciał ten straszny bidok.

 

By święty spokój
mieć, to w tym rok
w portowym zatrudnił się sklepie
i generalnie
jest mu tam fajnie,
na boki nim nie telepie.
I generalnie
jest mu tam fajnie,
na boki nim nie telepie.

 

 

 

List wakacyjny z Mikołajek

 

Ósmy dzień leje w Mikołajkach
i ja zalany wciąż w tawernie.
Dziś zjadłem bekon na dwóch jajkach,
sześć piw wypiłem i trwam dzielnie.

 

Czekam, bo ma się wypogodzić,
przynajmniej są prognozy takie,
a jeśli nie, to nic nie szkodzi,
bo zżyłem się ze swym sztormiakiem.

 

Czekam, a dookoła leje,
tam biały szkwał, tu piorun błyska,
zziębnięta młodzież śpiewa "Keję",
piw już nie piję, lepsza - czysta.

 

Żagle są mokre niczym mopy,
błoto, kałuże nie do wiary,
w krąg chwieją się mazurskie chłopy
i potopiły się komary.

 

Pytasz mnie w liście, czy żałuję,
że nie ma Ciebie tutaj ze mną.
Nie, nie żałuję. Gdybyś była,
byłabyś bardzo nieprzyjemną.

 

Bo Ty kochanie nie przywykłaś
w lipcu do takich anomalii.
a ja też bym nie umiał wytrwać
jak Ty na plaży w tej Italii,

 

Więc pozostańmy, ja w tawernie,
Ty na leżaku i z mojito,
Wypoć się za mnie, a ja zziębnę
za Ciebie. Kocham Cię, finito.

 

 

 

Gitara bez strun

 

Trudno trzeźwo pokochać mi świat,
wódka z rumem mi szumi i wiatr,
szumi szantę znajomą,
tak jak łódź zatopioną
w mej pamięci od wielu już lat.

 

Refren:    Pozostała wódka i rum,
                i gitara - gitara bez strun,
                bo te struny jak żagle
                pozrywało, gdy nagle
                wzmógł się sztormu złowrogi szum.

 

Choć pamiętać już nie chcę jej słów,
one w uszach dzwonią mi znów,
gdy zachodni wiatr rośnie,
morze syczy donośnie,
a noc nie chce przynieść mi snów.

 

Refren:    Pozostała wódka i rum,
                i gitara - gitara bez strun,
                bo te struny jak żagle
                pozrywało, gdy nagle
                wzmógł się sztormu złowrogi szum.

 

Gdy z Charonem popłynę przez Styks,
to ze świata nie wezmę już nic.
Pozostawię gitarę, wódkę, rum, dzieci parę,
gdy z Charonem popłynę przez Styks.

 

Refren:    Pozostała wódka i rum,
                i gitara - gitara bez strun,
                bo te struny jak żagle
                pozrywało, gdy nagle
                wzmógł się sztormu złowrogi szum.

 

Szanty, piosenki żeglarskie, gitara bez strun

 

 

Ballada o Drakuli i dwóch rumuńskich żeglarkach

 

Okrutny wampir Drakula
tym razem przebrał miarkę,
bo z krwi doszczętnie opróżnił
pewną rumuńską żeglarkę,
bo z krwi doszczętnie opróżnił
pewną rumuńską żeglarkę.

Jej siostra także żeglarka,
po modłach i po komunii,
ruszyła, by dorwać drania,
błądząc po całej Rumunii,
ruszyła, by dorwać drania,
błądząc po całej Rumunii.

 

Aż razu pewnego, gdy słońca
skończył się czas zachodu,
dotarła zemsty pragnąca
żeglarka do Siedmiogrodu,
dotarła zemsty pragnąca
żeglarka do Siedmiogrodu,

Drakulę dorwała po zmroku,
słyszano jęki i krzyki,
z portek wyrwała mu kołek,
myśląc, że on jest z osiki,
z portek wyrwała mu kołek
myśląc, że on jest z osiki.

Finał tragedii już bliski,
nie powiem wam już nic więcej,
prócz tego, że mu wcisnęła
ten kołek wyrwany w serce,
prócz tego, że mu wcisnęła
ten kołek wyrwany w serce.

Wszyscy mieszkańcy Rumunii,
do dzisiaj z niej bardzo są dumni
a morał - dbajcie o kołek,
widząc żeglarkę z Rumunii,
a morał - dbajcie o kołek,
widząc żeglarkę z Rumunii.

I jeszcze jedną wam radę
dam. Będą to słowa ostre -
nie wysysajcie z żeglarki
niczego, bo może mieć siostrę.
nie wysysajcie z żeglarki
niczego, bo może mieć siostrę.

 

Ballada o Drakuli i rumuńskich żeglarkach,piosenka żeglarska, szanta

 

 

Dobre złego początki


do muzyki Hafanana – Afric Simone

 

To stało się na plaży z samego rana,
bez parawanu byłaś, nieubrana,
jedynie ręcznik skrywał twoje wdzięki,
wtem wiatr się silny zerwał...,i porwał ręcznik.

 

Do morza za nim wbiegłaś, nieroztropnie,
a Bałtyk przecież zimny jest okropnie,
więc chociaż fakultety skończyłaś dwa,
to z ust ci się wyrwało: - Oj, ożeż "ka".

 

Refren:   By
               mieć cię marzyłem,
               jednak przewrotny los,
               uczynił, że
               mam cię i siłę,
               tracę do ciebie, rwę włos.

 

To ożeż "ka" rozkoszne, jak ojejku
jak słońce się świeciłaś po olejku,
olejek wraz z ręcznikiem popłynął w dal,
gdy uderzyła w ciebie już pierwsza z fal.

 

A po niej było jeszcze innych wiele,
więc się zrobiłaś sina jak topielec,
i tak by twój się skończył życia bieg,
żebym cię nie wyciągnął znów na ten brzeg.

 

Refren:   By
               mieć cię marzyłem,
               jednak przewrotny los,
               uczynił, że
               mam cię i siłę,
               tracę do ciebie, rwę włos.

 

Od tego czasu razem już lat szesnaście
jeździmy na tę plażę, no i właśnie,
aż wstyd się głośno przyznać, przykra sprawa,
lecz teraz bym cię z morza już nie wyławiał.

 

Już morał tej piosenki, taki banalny,
że nie istnieje związek idealny
i nie wiem ciągle jaka to przyczyna,
że to co źle się kończy, się dobrze zaczyna?.

 

Refren:   By
               mieć cię marzyłem,
               jednak przewrotny los,
               uczynił, że
               mam cię i siłę,
               tracę do ciebie, rwę włos.

 

 

 

Zobacz też:

 

 

 

 

 

Szanty,
portowe i morskie ballady,
piosenki żeglarskie 

Szanty, piosenki żeglarskie
15 czerwca 2020

Copyright © Mariusz Parlicki 2016 -2019

Designed by Mariusz Parlicki 2016 -2019