Wiosna inspiruje każdego poetę i każdy poeta przekonany jest zapewne, że ta, którą jest mu dane oglądać, to jest ta najbardziej niezwykła. Leśmian w swym znakomitym wierszu "Wiosna" wyraża tę prawdę, opisując wiosnę widzianą przez swego bohatera: 

"Takiej wiosny rzetelnej, jaką w swym powiecie
widział Jędrek Wysmółek - nikt nie widział w świecie...".

Fakt, że z Jędrkiem Wysmółkiem nie jest łatwo się równać, bo niezwykłość obserwacji leśmianowskiego bohatera jest naprawdę trudna do pobicia, nie zniechęca mnie jednak do tego, by podjąć to wyzwanie.  Zapraszam więc serdecznie do obejrzenia mojej wiosny, a raczej szeregu wiosen, które opisałem w swoich wierszach na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza.

 

 

Już wiosna

 

Gdy ostatni wytopi się śnieg,

pośród liści przegniłych, po chwilce,

swego życia radosny bieg

obwieszczają kwiatami zawilce.

 

Seledynem jaśnieje mrok drzew,

mech soczyście się znowu zieleni

i aż prosi słowiki o śpiew

las tańczących z cieniami promieni.

 

Jeszcze chłodem zawieje, gdzie mrok

skrywa trawą porosłą polanę,

co na słońce kieruje swój wzrok

przez poranne mgły, jak malowane

 

pędzlem mistrza. On jeszcze chciał spać,

bo noc była wyraźnie mniej długa,

ale musiał za obraz się brać,

bo już wiosnę poczuła sztaluga.

 

Wiersz "Już wiosna" Poezja wiosenna, wiersze wiosenne

 

 

Łąka

 

Jak choinka świąteczna sprzed lat

w różnobarwnych cukierkach i bombkach,

taka, jakiej dziś nie zna ten świat -

kwietna łąka.

 

Na twój widok czerwieni się mak,

a kaczeńce twe życie chcą złocić,

zaś stokrotki się śmieją, choć brak

im wilgoci.

 

Tu motylek przysiądzie, tam trzmiel

i biedronki - te nasze, czerwone,

więc w marzeniach raz jeszcze tu chcę

być, przed zgonem.

 

Wiosenne wiersze Mariusza Parlickiego, kwietna łąka.

 

 

Spokojny ranek

 

Dajcie mi wszyscy święty spokój,

kiedy spomiędzy dwóch obłoków

słońce nieśmiało zerka.

 

Słońce, jak kielich tulipana

w białych motylach, które z rana

słuchają, kto w drzewach ćwierka.

 

Dajcie mi proszę spokój święty,

kiedy, jak białe dwa okręty

łabędzie płyną do brzegu.

 

Brzegu jeziora. Słońca iskry

błyszczą się w nim jak deszcz złocisty.

Dajcie mi spokój. Dlatego.

 

Wybór poezji wiosennej Mariusza Parlickiego, najpiękniejsze wiersze o wiośnie.

 

 

Jaśmin

 

Pod wieczór na cmentarz w jaśminie

spod wierzby płaczącej i sosny

bezdźwięczne,jak w niemym kinie,

duchy przychodzą, by wiosny

 

zapachem słodkim się zalać,

wsłuchać się w żabie rechoty

i dziwić się tym, którzy z dala

przyjść tu nie mają ochoty.

 

A kiedy chmara komarów

pijane duchy rozpędzi,

wciąż pachnie tu bez umiaru

jaśminu kwiat na gałęzi.

 

Zapachem swoim nas woła

do tego miejsca odkrycia,

bo wiosna najbardziej wesoła

jest przy cmentarzu za życia.

 

Wiersz o wiośnie "Jaśmin", poezja wiosenna.

 

 

Śmierć motyla

 

Już dzwonią mu konwalii dzwonki,

skrzydła rolują się,

płowieją,

jak aniołowie dwie biedronki kołują nad nim,

więc z nadzieją

na jego rychłe zmartwychwstanie...

na trawie drugie jem śniadanie.

 

Wierz o wiośnie "Śmierć motyla", Wybór wiosennej poezji

 

 

Truskawka

 

Ze śmietaną tak lekką jak puch,

czy ze smukłym kieliszkiem szampana,

nie smakuje truskawka jak tu,

prosto z krzaka przez ciebie zerwana.

 

Z mgiełki piasku wytarta o biust

i podana na smukłej twej dłoni

lub włożona mi prosto do ust...

Tak do ciebie mam słabość, jak do niej.

 

Wiersze wiosenne, Poezja o wiośnie. Truskawki.

 

 

Bez

 

Wciąż czuję zapach tego bzu,

rwanego w tej uliczce,

na końcu której ludzi tłum

modlił się przy kapliczce.

 

Litanii słyszę jeszcze dźwięk

i ciebie jak ze snu,

wciąż słyszę, kiedy prosisz mnie

o więcej tego bzu.

 

Dziś jak co roku kwitnie bez,

a łza się kręci w oku,

bo wszystko tak jak wtedy jest,

lecz nie ma ciebie z boku.

 

Litanii z dala słychać dźwięk,

szarzeją chmury w niebie,

mniej pachnie jednak dziś ten bez,

bo ten bez jest bez ciebie.

 

Wybór wierszy wiosennych Mariusza Parlickiego, Wiersz wiosenny "Bez"

 

 

Konwalie majowe

 

Gdzie krzyżują się tory tramwajów,

tam rozchodzi, tam schodzi się ktoś,

a na przejściach się światła zmieniają

nie na te, jakie chcemy, na złość,

 

tam w znoszonym, niemodnym płaszczyku

staje w maju od wielu już lat

z bukietami konwalii w koszyku

babcia, która jest stara jak świat.

 

Czy się z nieba żar leje, czy siąpi,

nawet wtedy, gdy wieje, że hej,

ona nigdy uśmiechu nie skąpi,

tym co mają ten uśmiech dla niej,

 

a konwalie ma takie pachnące,

że pojadę następnym tramwajem,

bo się kończą konwalie kwitnące

i dopiero powrócą tu z majem.

 

Wiersz o wiośnie, konwalie majowe poezja wiosenna

 

 

Deszczowa wiosna

 

Maj rozkwitał tej wiosny ospale,

Jakby bardziej był marcem niż majem

I dziewczęta miast być w krótkich spódnicach,

Ubierały się - jak zakonnica.

 

Ptaki smętne siedziały na drzewach,

Brzydka wiosna, nie warto śpiewać,

Bo i po cóż słowicze trele,

Kiedy leje , bez przerwy leje.

 

Na krakowskim Rynku w dorożkach

Przysypiali zziębnięci woźnice,

Brzydka wiosna, deszczowa wiosna,

Toną w deszczu puste ulice.

 

Wtem mój stary znajomy, strażak,

Który trąbi z Wieży Mariackiej,

Krzyknął: „Wreszcie się wypogadza,

Już przestaje padać na Brackiej.

 

Wiersze wiosenne

 

 

Dwaj poeci

 

Piewca śmierci, rozpaczy i gniewu

Z piewcą życia, radości, pogody

Dziwnym trafem spotkali się, żeby

Poetyckie rozegrać zawody.

 

Przycupnęli na łące pod miastem,

Wyciągnęli swe pióra, kajety

Wprawnie w strofy splatają już wersy...

I to koniec podobieństw, (nie)stety.

 

Choć patrzyli na łąkę tę samą

I bociana, co brodził przy stawie,

Jeden widział wnet łąkę ścinaną,

A ten drugi - śniadanie na trawie.

 

Pierwszy mroczną mgłę, która spowija

Okolicę wilgotną, morową,

Drugi też mgłę, lecz tę, co owija

Morze łąk otuliną perłową.

 

Gdy skończyli pisanie swych wierszy,

Jak przystało, zasiedli do wódki

I ten drugi się upił ze szczęścia,

Gdy ten pierwszy się upił za smutki.

 

Werdykt Jury wyłonił zwycięzce.

Dwaj poeci wygrali ex aequo,

Bo na łące tej bardzo jest zimno,

Chyba że bardzo zrobi się ciepło.

 

Poezja wiosenna Mariusza Parlickiego

 

 

Dmuchawce

 

Gdy przekwitłe dmuchawce,

przed kościołem na ławce,

rozdmuchałaś przede mną z uśmiechem,

ja jak w kamień zaklęty,

choć był wtedy dzień święty,

upajałem się twoim oddechem.

 

Potem razem za ręce,

ty - w błękitnej sukience,

a ja? - już nie pamiętam w czym byłem,

miast na mszę to wzdłuż rzeki

szliśmy. Chociaż daleki

był to spacer, nam się nie dłużyło.

 

Dziś dmuchawce przekwitłe

kiedy widzę, to przykre

rzucam na nie ukradkiem spojrzenia,

bo choć ławka i rzeka

wciąż tu jest, to z daleka

zamiast ciebie wracają wspomnienia.

 

Wiersze wiosenne, dmuchawce

 

 

Kiedy ranne wstają zorze

 

Kiedy ranne wstają zorze, w ciemnych górach
dookoła połyskuje srebrny szron
i mrok jeszcze nie odchodzi tak, jak w chmurach,
bo do zorzy w niebie wciąż daleko stąd.

 

Kiedy Bóg po zorzy sięga po pastele
i zaczyna nam malować błękit nieba,
to tu w górach jeszcze mrok się zimny ściele,
bo z tych gór daleko ciągle jest do nieba.

 

A gdy kreśli słońce jasnocytrynowe,
które z wolna się wyłania sponad chmur,
to tu w górach ciągle jeszcze marznie człowiek,
bo się nie chce promień przebić do ścian gór.

 

Wiosenny wiersz, wiosenny wschód słońca w górach

 

 

 

Wiersze o wiośnie, wiosna w poezji, 
autorski wybór poezji wiosennej

Wybór poezji wiosennej, wiersze o wiośnie Mariusza Parlickiego
07 czerwca 2020

Copyright © Mariusz Parlicki 2016 -2019

Designed by Mariusz Parlicki 2016 -2019