Sukces literacki na YouTube nie jedno ma imię

 

Sukces "literacki" w Internecie rządzi się swoimi, specyficznymi prawami i często może nam się przydarzyć w najmniej spodziewanym momencie i w przypadku wiersza, po którym aż takiego wzięcia u czytelników w życiu byśmy się nie spodziewali. Szczególnie dotyczy to sytuacji, gdy prezentujemy swoje wiersze w sposób niekonwencjonalny, na filmie na YouTube, czy też na zdjęciu na Instagramie.
 

Wiadomo nie od dziś, że poezja sprzedaje się kiepsko, żeby nie powiedzieć, że bardzo kiepsko. Podstawowe nakłady wierszy poetów debiutujących, a i w większości tych już w środowisku literackim znanych to 100, czasem 200, 300, lub wielkie 500 egzemplarzy i to zazwyczaj z własnych i/lub publicznych pieniędzy. Sprzedany nakład na poziomie 2000-3000 to zazwyczaj wielki sukces osiągany przez wziętych prozaików, a nie poetów, no chyba, że tych najbardziej promowanych.
 

W związku z tym fakt, że jeden wiersz zamieszczony na moim kanale na YouTube obejrzało w przeciągu siedmiu miesięcy ponad 5000 osób i to bez jakiejkolwiek odpłatnej reklamy mógłbym uznać za ogromny sukces. Mógłbym, ale.
 

W sumie mój kanał miał do tej pory niecałe 12 000 odsłon, a jest na nim 31 filmów dodawanych nieregularnie od marca 2016 roku. Cóż jest zatem takiego w tym jednym wierszu, że uzyskał tyle obejrzeń, ile prawie wszystkie pozostałe razem wzięte?
 

Odpowiedź jest prosta, a jednocześnie uświadomienie sobie przyczyn sukcesu, pozwała mi skutecznie nie popaść w samozachwyt.
 

Nie wiersz zrobił furorę, ale jego tytuł i dodane do filmiku obrazki. Bo tytuł to "Golasy", a obrazki w filmiku odpowiadają tytułowi. Skutek - miłośnicy golasów, a nie poezji Parlickiego regularnie podbijają licznik odwiedzeń kanału. A wiersz? Wiersz, jak wiersz, satyryczny, dla jednych mniej, dla innych bardziej śmieszny. Na pewno ma szanse być najbardziej znanym moim utworem, choć niekoniecznie wśród miłośników poezji, nawet tej satyrycznej.

 

Jest jednak i powód do szczerej, prawdziwej radości z tego "sukcesu". Cieszę się z faktu, że miłośnicy golizny w Internecie tak trochę z przypadku, posłuchają wiersza - formy literackiej wypowiedzi, z którą zapewne już dawno się nie stykali. Jeżeli zaś poczuli się rozczarowani, wprowadzeni w błąd, nabici w butelkę, to pozostaje mi ich jedynie bardzo przeprosić za nieprzyjemności, na które ich naraziłem.

 

Sukces "literacki" na YouTube

Wiersze wakacyjne
18 października 2017

Copyright © Mariusz Parlicki 2016 -2019

Designed by Mariusz Parlicki 2016 -2019