Podsłuchańce - wedle definicji, którą zaprezentowała twórczyni tego gatunku literackiego - Wisława Szymborska "są zapiskami cudzych wypowiedzi, mimochodem podsłuchanych uwag i zwierzeń". Szymborska dodaje, że są one nie zawsze przeznaczone dla jej ucha.

W "Rymowankach dla dużych dzieci" pisze, że "jak wiadomo, osoby dobrze wychowane nie podsłuchują bliźnich, a już zwłaszcza nie robią z tego publicznego użytku", co naszej Noblistce nie przeszkadza, by czynić dokładnie przeciwnie i ocalać od zapomnienia te cudze rozmowy, czy wypowiedzi.
Poniżej garść moich podsłuchańców. Zapraszam do lektury. 
 
 

***

Mój tata w latach dziewięćdziesiątych postanowił wynająć garaż od sąsiada, któremu amputowano nogę i nie mógł on już jeździć samochodem. Zaprosił go do domu na spisanie umowy i po sfinalizowaniu transakcji zaproponował kieliszeczek wódeczki. Byłoby wszystko dobrze, gdyby po chwili nie zaproponował: 

- No to może na drugą nóżkę?

 

 

***

Posłyszane dawno temu na krakowskich Plantach, gdzie wystawały weteranki najstarszego zawodu:

- No co kochaniutki popieścimy się troszkę?

-A co to ja k***a jestem konserwator zabytków?

 

 

***

Rozmowa teściowej z synową.

Teściowa: 

- Nie zimno Ci z takim dużym dekoltem? Może włożyłabyś jakiś sweterek?

Synowa: 

- Dziękuję, nie muszę. Mnie jeszcze hormony grzeją.

 

 

***

Sala szpitalna, odcinek męski

Pacjent 1: 

- Jak pójdę do domu to rzucę się od razu na żonę i wypieszczę jej łękotkę?

Pacjen 2: 

- Co? Dlaczego łękotkę?

Pacjent 1: 

- Nie wie Pan? To tam na dole, taki dzyndzelek.

 

 

***

Pierwsza Komunia w wiejskiej parafii w diecezji częstochowskej. Ksiądz w trakcie kazania "podchwytliwie" pyta dzieci: 

- Kochane dzieci co nam daje taką wielką siłę, moc, co jest nam potrzebne gdy jesteśmy słabi?

Jeden z chłopców zgłasza się do odpowiedzi i wykrzykuje do podstawionego mikrofonu:

- Galaretka ze świńskich nóżek!

 

 

***

W jednej z krakowskich restauracji.

Kelnerka: 

- Czy smakowało Panu?

Klient: 

- Jak długo żyję czegoś takiego nie jadłem.

Kelnerka (uradowana): - Naprawdę?

Klient: - Tak... , ale to nie jest komplement.

 

 

***

W mojej szkole na lekcji w drugiej klasie (rok 1982)

Nauczycielka: 

- Jakie słodycze lubicie dzieci najbardziej?

Kolega: 

- Wyroby czekoladopodobne.

Nauczycielka: 

- Dlaczego?

Kolega: 

- Bo są najbardziej podobne do czekolady.

 

 

***

Na szpitalnym oddziale ratunkowym pacjent od godziny zwija się z bólu i krzyczy bez przerwy: 

- O Jezu jak mnie głowa boli, jak mnie głowa boli.

Nagle jedna z pacjentek pyta drugą: 

- Ciekawe co jest temu facetowi?

A ta druga bez chwili namysłu rezolutnie odpowiada:

- Jak to co?. Głowa go boli.

 

 

***

Lekcja języka polskiego w czwartej klasie mojej szkoły podstawowej. Nauczycielka drze się do mojego kolegi, który gadał, nie miał, jak zwykle, pracy domowej, książki do ćwiczeń i wykazywał zupełny brak zainteresowania nauczycielką i jej przedmiotem nauczania:

- Ty debilu!, kim ty będziesz skoro nic nie umiesz, nic cię nie interesuje?

Kolega bez wahania:

- Polonistą, proszę Pani.

 

 

***

Rozmowa mojej babci i ciotki (jej siostry).

- Wiesz Wanda myślałam ostatnio o tym moim znajomym z pracy i dzisiaj dowiedziałam się, że umarł. Zresztą ostatnio to często jak o kimś myślę, to potem okazuje się, że umarł.

- Marysiu to ja Cię bardzo proszę, Ty o mnie w ogóle nie myśl.

 

 

***

Przed akademikiem na Bydgoskiej w Krakowie para kloszardów zbiera puszki po piwie z koszy i trawników. Nagle on znajduje niedopitą butelkę jabola. Wyciąga ją w stronę partnerki i z uśmiechem pyta:

- To twoje?

A ona:

- Nie to tych "uczonych".

 

 

***

W sklepie całonocnym na Królewskiej w Krakowie podchmielony student prosi o wina:

- Proszę trzy Amandy i dwie Izy.

Ekspedientka podaje trzy Izy i dwie Amandy. Student reklamuje, że prosił o trzy Amandy i dwie Izy. Ekspedientka z dezaprobatą i zdziwieniem w głosie:

- A czy to nie jest wszystko jedno?

 

 

***

Kolejka do automatu telefonicznego w jednym z krakowskich akademików. Dziewczyna gada od piętnastu minut i kończy dopiero wtedy, gdy zużywa wszystkie impulsy na karcie. W stronę odchodzącej jeden z chłopaków rzuca:

- Telefony, jak kible, powinny być oddzielnie damskie, oddzielnie męskie.

 

 

 

Podsłuchańce
Mariusza Parlickiego 

Podsłuchańce - gatunek literacki Wisławy Szymborskiej
16 sierpnia 2019

Copyright © Mariusz Parlicki 2016 -2019

Designed by Mariusz Parlicki 2016 -2019