Metaspoezja - próba zdefiniowania pojęcia
 

Metapoezja to ogół utworów poetyckich, których tematem, głównym wątkiem, bądź jednym z wątków  jest poezja. Innymi słowy to poezja o poezji, o jej tworzeniu, o funkcjonowaniu, o relacji poeta i jego dzieło, poeta - czytelnik, o poetyckich inspiracjach, motywacjach, problemach, o procesie twórczym, o odbiorze utworu poetyckiego, o jego związku z autorem, czy też o jego emancypacji. Metapoezja może dotyczyć  poezji własnej, bądź też innych autorów. Podmiot liryczny może być więc zarówno twórcą, jak i rececenzentem twórczości, czytelnikiem, odbiorcą. Refleksja metapoetycka może być zarówno poważna, jak i humorystyczna, czy wręcz satyryczna. Metapoezja realizowana być może zasadniczo we wszystkich dostępnych gatunkach poetyckich. Utwory metapoetyckie stanowią element składowy większej całości, jaką jest  metaliteratura.

Katarzyna Walotek-Ściańska w artykule "Spojrzenie Orfeusza" zauważa, że utwory metapoetyckie stanowią dla czytelnika szansę poznania nie tylko świata poetyckiego, który zaprezentowany jest w utworze, ale i warunków decydujących o kształcie tego świata, czyli ma szanse poznać pewne praktyki pisarskie. Autorka zauważa, że aby takie poznanie było możliwe, konieczny jest pewien wysiłek:

 

"Utwór metapoetycki wymaga od nas wejścia w trzy role: czytelnika, wykonawcy i badacza. Warto otworzyć się na ten niezwykły rodzaj komunikatu. Aby relacja: utwór metapoetycki, autotematyczny – ja była prawdziwa, musi być oparta na autentycznej świadomości poetyckości (musimy rozumieć, że jest to komunikat nastawiony na samego siebie, na pokazanie swojej struktury w szczególny sposób uporządkowany, „zorganizowany”). Analizowanie i interpretowanie utworów metapoetyckich, odkrywanie warstwy metapoetyckiej pozwala zrozumieć, czym jest poetyckość, czym są sensy naddane, operacje poetyckie, co może poeta, jak projektuje przestrzeń, co go ogranicza. Mamy szansę zajrzeć do gabinetu poety, do miejsca, gdzie powstają utwory, zobaczyć poetę w trakcie pracy".

 

Zainteresowanych odsyłam do całego artykułu - Katarzyna Walotek-Ściańska, Spojrzenie Orfeusza.

 

Moje utwory metapoetyckie

 

Utwory metapoetyckie pojawiają się w mojej twórczości od samego początku. Już w debiutanckim tomiku "Kasyno życia" można znaleźć kilka wierszy metapoetyckich. Traktują one przede wszystkim o relacji poeta - poezja, o relacji z jednej strony niezwykle bliskiej, z drugiej trudnej, o próbie wzajemnego zrozumienia, ułożenia sobie życia, o wzajemnym poznawaniu się i o ostatecznie wzajemnym odejściu z tego świata. W tych wierszach poezja nie jest synonimem liryki, ogółu dzieł poetyckich, ale synonimem wyłącznie twórczości podmiotu lirycznego tych wierszy.

 

 

Poezja

 

Ona jedna nie milknie

kiedy cichnie życie

nie odchodzi ode mnie

gdy inni odchodzą

 

gdy ją kocham

i gdy nienawidzę

jest ze mną

jest przy mnie

jest we mnie

 

ona jedna rozumie mą duszę

ja czasami jej nie rozumiem

lubi zwodzić me myśli nad przepaść

abym zrzucał je na świat

do ludzi

 

ona jedna nie powie mi żegnaj

choć czasami odchodzi ode mnie

lecz powraca znów wielka i piękna

rozpalona jak węgle drzewne

 

ona jedna osłodzi mą pustkę

kiedy umrę zapłacze na grobie

i choć mówić zapragnie płomiennie

to już więcej niczego nie powie.

 

 

***

 

Spotykam Cię daleko

na krawędzi wyobraźni

mieszkasz pod zasłoną powiek

przebiegasz trzęsawiska myśli

i wąwozy wspomnień odkrywasz na nowo

żyjesz pośród marzeń wzniosłych

i rozpustnych nocnych snów

i dlatego może jesteś

grzesznicą najświętszą

eksplozjo liryczna.

 

 

Oskarżam poezję

 

Oskarżam poezję

za nieprzespane noce

za kaleczenie serca

za słomiany ogień

za skrzydła niezdolne do lotu

za gwałt na moim wnętrzu

za czas teraźniejszy

przeszły

i przyszły

 

Oskarżam poezję

za zdradę stanu równowagi

za przewrotność

za niestałość

za ulotność i zwodniczość

za moje życia błędy

 

A za co siebie oskarżam

oskarżam siebie za poezję

i proszę dla nas

o najwyższy wymiar kary

skazanie na siebie.

 

 

***

 

Żyjesz, bo kochasz,

że kochasz — piszesz,

że piszesz — czujesz,

że czujesz — gnijesz.

 

Poezja, proza — wszystko dramat,

przez fatum kartka zapisana,

wiatr drze klepsydrę na cmentarzach,

już twoja twarz jest w innych twarzach.

 

Poezja, proza — farsą wszystko,

jak gówno dzieło w sercu przyschło,

wiatr na cmentarzu dzwon kołysze,

gdy słyszę, że już cię nie słyszę.

 

Wybacz POEZJO, lecz są chwile,

gdy więdną kwiaty w twych bukietach,

wiatr gasi świece na mogile

i „kurwa mać” — pisze poeta.

 

 

W tomie wierszy "Hamlet współczesny" utwory metapoetyckie, bądź też wątki metapoetyckie w wielu wierszach powracają, choć w nieco odmiennym kształcie. W wierszu rozpoczynającym ten cykl główny bohater to zbuntowany podmiot liryczny, który emancypuje się od swego stwórcy, śmierć poety uwalnia go z więzów współzależności i pozwala mu się w pełni narodzić, zacząć żyć samodzielnie. Jego życie to wprawdzie "trzy dni do zmartwychwstania", ale to wystarczy.

 

 

Zdrajca liryczny albo narodziny Hamleta

 

złożył ofiarę Bogu

z liter na papierze

i coś o zdradzie szepnął

mimochodem

 

i wyszedł z domu

wolnym krokiem do ogrodu

tam chwycił ziemię chłodną

w swoje ręce drżące

 

usłyszał kroki

 

to krytyków oddział zbrojny

w teorie wierszy

i w tendencje

i w konwencje

szedł by go pojmać

 

liryczny podmiot

zdrajca twórcy

kroczył przodem

śmiał się lirycznie

wpadł w objęcia swego pana

 

a potem

 

przez trzy dni

do zmartwychwstania

to on był

m i s t r z e m

 

 

Stwórca czuje się w tym tomie zdradzony przez swego bohatera, przez swe dzieło, czego wyraz daję w jednym z ostatnich wierszy tego cyklu.
 

 

Gorzki wyrzut Szekspira

 

który strugałeś mi ołówki

i zamiatałeś brud spod stopy

dzisiaj się chełpisz swoim życiem

i moich piór stępiłeś groty

 

barwny makijaż parafrazy

zniekształcił skroni twych pierwowzór

masz twarz co w sobie ma sto twarzy

twe szaty szyte z setki wątków

 

przekląć cię

wysłać na dno piekieł

nie mogę

choć mam taką wolę

przetrwałeś

trwasz

i wieki przetrwasz

aż papier ciała zgładzą mole

 

 

Co więcej, nawet gdy "papier ciała zgładzą mole" bohater tego cyklu - podmiot liryczny nie zostanie unicestwiony, bo i w zaświatach znajdzie swoje miejsce.

 

 

Boska tragedia

 

z wyroku Pana podzieleni

na więźniów

Piekła

Czyśćca

Nieba

zmarli: wybrani potępieni

- każdy z nas poszedł tam gdzie trzeba

 

potem przybyło grono liczne

przy ich odcieniach

niczym tęcza

postacie śmieszne i tragiczne

z dramatu

z prozy

oraz z wiersza

 

zaczęto sądy

 

Bóg i Szatan

i Stróż Przedniebnych Międzyczasów

ważyli księgi wad i zalet

rejestry błędów oraz zasługl

ecz wciąż na równi stały szale

a wyrok sądu wisiał w próżni

 

zbyt różnorodni by żyć w Chwale

zbyt mało Piekłu byli dłużni

i zbyt prawdziwi aby w Czyśćcu

ich kręgosłupy ponaginać

a nie przekłamać

 

tak ich stworzono

zbrodnią kłamstwa byłaby jakakolwiek 

zmiana

 

cóż więc mam robić

Bóg zapytał

echo pytanie powtórzyło

i Czyśćca Stróż

i Szatan wzdychał

i głupio sędziom się zrobiło

 

Bóg chciał się modlić 

lecz do kogo miał wznieść modlitwy swe

tragiczne

 

nie były w planach Odkupienia

Nieba i Piekła Mimetyczne

 

podmiot miał konać ze swym twórcą

w ostateczności z czytelnikiem

a on

w zaświaty wzleciał z duszą

bo bezcielesne posiadł życie

 

 

Lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku były czasem, gdy zostałem najmłodszym członkiem Związku Literatów Polskich, co było dla mnie wielkim zaszczytem i wyróżnieniem, tym bardziej, że w oddziale krakowskim było bardzo wielu wybitnych poetów i prozaików. Niestety to był też okres, w którym sukcesywnie te wybitne postacie opuszczały szeregi ZLP, przenosząc się do SPP, a związek, w moim odczuciu, zaczął się marginalizować, tracić na znaczeniu, do głosu dochodziły osoby coraz mniej wybitne, a jednocześnie coraz bardziej niezdrowo ambitne. Podobnie jak wcześniej - w latach osiemdziesiątych, królowało też i wtedy przekonanie, że poeta współczesny nie powinien rymować, a wiersze im bardziej były niezrozumiałe, "zaplątane", nijakie, tym uważane były za lepsze. To wszystko skłoniło mnie do napisania i opublikowania w tomie utworów humorystycznych i satyrycznych "Kij w mrowisko", wydanym przez ZLP Oddział w Krakowie  wiersza "Protest". Wiersz ten jest wyrazem mojego młodzieńczego buntu przeciwko zastałej rzeczywistości, oczekiwania zmian. To też wyraz frustracji po początkowej euforii  związanej z faktem bycia członkiem organizacji zrzeszającej tak zwanych zawodowych literatów.

 

 

Protest

 

Literaci od litery

 

Ci literaci od literatek

dla pustej sławy i kariery

pegaza chcą poskromić batem

jak wynędzniałą starą szkapę

co trochę ślepa jest i głucha

i tylko bata głosu słucha.

 

Bezkarnie gwałcą boskie Muzy w burdelu

domu twórczej pracy

który przybłędom-wieszczom służy

gdyż tutaj wszyscy ci prostacy

znajdują posłuch i oklaski.

 

Ich wzrok nie wyszedł z mroku jaskiń platońskich

słońce tam nie wpada.

 

Za jakie grzechy ta zagłada

lawina słów nieociosanych

ten potok wierszy pogmatwanych lecz nie zamysłem

a głupotą?

 

Sączy się trucizny potok

gangrena zżera filologię

a wierszokleta jest półbogiem.

 

Poezji dziś Zeusa trzeba

żeby postrącał karły z nieba

a słowo znów uczynił słowem.

 

Nie może dłużej stać na głowie

to co powinno stać na nogach.

 

Tymczasem

mowa-trawa

woda

woda

i woda.

 

Utwory metapoetyckie pisywałem też w latach późniejszych. Większość z nich odnajdziecie na podstronie "Wiersze refleksyjne".

 

Pierwszy, który tu przytoczę mówi o roli, jaką poezja może odegrać w naszym życiu, gdy tylko ją do tego dopuścimy.

 

 

 

Poezja jest naprawdę ważna 

 

Wiersze są jak uśmiech sąsiadki z naprzeciwka 

spotkanej po drodze do zsypu na śmieci

lub jak łzy koleżanki z pracy,

której zdechł pies

po czternastu latach.

 

Te ważne fragmenty życia,

niestety przesłania konieczność

zrobienia zakupów na proszoną kolację

i zaniesienia butów do reklamacji. 

 

Czasami wiersze wracają

choć nie wiadomo dokładnie,

czy sąsiadka to była,

czy sąsiad

i ile lat przeżył pies

koleżanki.

 

Są jednak też takie,

które zostają z nami na zawsze,

jak żona poznana na proszonej kolacji

i

radość z udanej reklamacji,

której nie powinien nikt uznać.

 

 

Kolejny wiersz odnosi się do związku poeta - poezja, który, jak wszelkie doczesne związki, ma swe ramy czasowe i nieubłagalny, definitywny koniec.

 

 

Poezja też się kiedyś skończy 

 

Poezja też się kiedyś skończy.

 

Kiedy wypalę ostatniego papierosa

ujdzie z dymem.

 

Zostanie tylko popiół

po mnie

i po niej.

 

 

Czasem refleksja o poezji, o jej roli, o tym, co ma być tematem wiersza, podyktowana jest przez wydarzenie, które pozornie nie ma z nią nic wspólnego. Powoduje ono jednak refleksję na temat tego, co jest naprawdę ważne i co powinno być tematem poetyckiej refleksji. Czy poezja powinna pozwalać człowiekowi wyrwać się od "tu i teraz", czy wręcz przeciwnie powinna o tym "tu i teraz" opowiadać. O tym między innymi mówią dwa wiersze zamieszczone poniżej.
 

 

Wybór tematu

 

                     Pamięci Piotra Szczęsnego

 

Mógłbym napisać wiersz o musze

uwięzionej na wieki 

w bursztynie

 

rozpaczać nad jej przerwanym lotem

 

albo wiersz 

o tajemniczym australopiteku 

przetrzymywanym w gablocie 

Muzeum Historii Naturalnej

 

nie musiałbym się wówczas mierzyć

z problemem pewnego starszego pana

aspirującego do miana 

emerytowanego zbawcy narodu

 

pozostaje jednak pytanie

 

co mucha i australopitek

obchodzą zwykłego szarego człowieka

wdeptywanego w ziemię

stopami starego "zbawcy"?

 

 

Edukacja kulturalna

 

Piszę wiersz o nożu 

ze stali damasceńskiej

połyskującym jak zęby rosyjskich handlarek

 

wiersz o nożu twardym

jak prawa szariatu

 

mięso oddzielam od kości

ścięgna nie stawiają oporu

 

nóż doskonały

wiersz doskonały

i tylko ten brak czytelników

skrobiących ziemniaki

obieraczką z "Biedronki".

 

 

Teraz inny wiersz, który odnosi się do poezji politycznie, ideologicznie, światopoglądowo zaangażowanej i/lub do poezji w  ten sposób angażowanej, choć niekoniecznie za wiedzą i zgodą poety, często może wbrew jego intencjom, a w szczególności do odczytywania każdego utworu poetki, czy poety homoseksualnego, jako poezji homoseksualnej, a heteroseksualnych, jako poezji hetero. Buntuję się przeciw temu podmiot liryczny - czyteelnik w wierszu "Orientacja".

 

 

Orientacja

 

Nie zaglądam panom do łóżka,

ani paniom. 

I państwu nie patrzę 

pod kołderkę, 

gdy waszą poezję czytam w ciszy.

 

Ach proszę wybaczcie

mą nieczułość na strofę gejowską,

na lesbijkie widzenie świata,

heteryczną poezję - "proboską".

 

Orientacja wasza mi lata.

 

Czytam wiersze.

 

Gdy dobre się cieszę, 

bo gdy złe bierze mnie na wymioty.

 

Tolerancją przy głupich nie grzeszę!

 

Orientacja nieważna idioty,

jak nieważna jest też orientacja

tych, co podziw wzbudzają

poezją,

bo do łóżka się kładę z ich wierszem

i na sercu mi wiersze ich leżą.

 

 

Kolejny wiersz mówi o pozie poetyckiej, o kreowaniu wizerunku przez poetę za pośrednictwem tyleż poezji, co i innych środków: zachowania, ubioru, zwyczaju, czy jak w tym wierszu rekwizytu, nałogu. 

 

 

Marcin 

 

Prawdziwy poeta pali i pisze

pali 

i pisze wiersze

caro lub extra mocne

a wiersze 

tylko mocne

 

prawdziwy poeta kocha

na zabój na niby 

na łóżku i na podłodze

a potem 

jak przedtem pali

caro lub extra mocne

 

prawdziwy poeta chodzi po kuchni

gotuje i pali

żeby mieć o czym pisać

żeby mieć o czym śpiewać

żeby mieć za co palić

caro lub extra mocne.

 


W wierszu "Śmierć poety" zaprezentowany został poetycki raj - "kraina łagodnych epitetów", który jednak okazuje się bytem nieidealnym.

 

 

Śmierć poety

 

Śmierć przyjdzie między wierszami

czyniąc ostatnim ten

który czekał na lepszą pointę

i nigdy nienapisanym 

ułożony w głowie do końca 

 

w krainie łagodnych epitetów

skrzydlate metafory

rymy idealnie dokładne

i tylko jeden brak 

nieznośny brak przerzutni 

do kolejnego wersu.

 

A teraz pora na "Przepis na wiersze", czyli moje konkretne wskazówki na temat tego, jak je tworzyć.

 

 

Przepis na wiersze

 

Pisanie wierszy jest jak

robienie pierogów.

 

Najpierw farsz.

 

Koniecznie dobrze doprawiony

i nie ma znaczenia

czy na słono,

czy słodko.

 

I gęsty,

musi być gęsty

i niezbyt wilgotny,

bo inaczej

wszystko się rozpadnie.

 

Ciasto wyrabiamy długo,

musi być elastyczne,

by pomieścić treść

i koniecznie lepkie.

 

Kleimy bardzo dokładnie,

dobrze dociskamy,

sprawdzamy,

czy wszystko zostało zamknięte.

 

Potem wrzucamy

na głęboką wodę.

 

Wrzenie to właściwy moment.

 

Czekamy kiedy wypłyną

i od tego momentu

liczymy czas gotowania.

 

Podajemy,

tylko te całe.

 

 

Na zakończenie wybrałem wiersze utrzymane w innym tonie niż te, zamieszczone powyżej, a więc żartobliwe, humorystyczne, satyryczne, ironiczne. 

 

 

Dwaj poeci

 

Piewca śmierci, rozpaczy i gniewu

Z piewcą życia, radości, pogody

Dziwnym trafem spotkali się, żeby

Poetyckie rozegrać zawody.

 

Przycupnęli na łące pod miastem,

Wyciągnęli swe pióra, kajety

Wprawnie w strofy splatają już wersy...

I to koniec podobieństw, (nie)stety.

 

Choć patrzyli na łąkę tę samą,

I bociana, co brodził przy stawie,

Jeden widział wnet łąkę ścinaną,

A ten drugi - śniadanie na trawie.

 

Pierwszy mroczną mgłę, która spowija

Okolicę wilgotną, morową,

Drugi też mgłę, lecz tę, co owija

Morze łąk otuliną perłową.

 

Gdy skończyli pisanie swych wierszy,

Jak przystało, zasiedli do wódki

I ten drugi się upił ze szczęścia,

Gdy ten pierwszy się upił za smutki.

 

Werdykt Jury wyłonił zwycięzce

Dwaj poeci wygrali ex aequo,

Bo na łące tej bardzo jest zimno,

Chyba że bardzo zrobi się ciepło.

 

 

Non omnis moriar

 

- Nie wszystek umrę - rzekł poeta,

a że poezja to rzecz święta,

nie wszystek umarł, choć gazeta

pisze, że umarł w stu procentach.

 

Tak też napisał w akcie zgonu

lekarz - nieopierzony chłystek,

choć długo wyjaśniałem to mu,

że wprawdzie umarł, lecz nie wszystek.

 

Pogrzeb się odbył trzy dni później.

Tłum żałobników w świetle słońca

płakał i płacząc, mówił: - cóż, nie

żyje już, ale nie do końca.

 

Pomnik ze spiżu ma dziś w mieście

i dzieł zebranych duży nakład,

lecz tak naprawdę umarł wszystek.

Sam się przekonasz o tym. Zakład?

 

 

O pewnej poetce

 

Z pewną poetką nie chce nikt

Zostać za żadną cenę,

Bo nie dość, że wciąż wenę ma,

To wciąż ma też migrenę.

 

Poetka bardzo plodna jest,

Jej wierszy nikt nie zliczy.

Raz, gdy czytała je, to pies

Powiesił się na smyczy.

 

Słysząc te wiersze kaktus zwiądł,

Pół litra się wypiło,

Tak wzruszył się, że wysiadł prąd

I ciemno się zrobiło.

 

Przyszedł elektryk - chłop jak dąb,

Na imię miał Eugeniusz

I go poraził, lecz nie prąd,

A tej poetki geniusz.

 

Elektryk skonał, ale wpierw

Dopuścił się herezji,

Bo błagał, by go chował ksiądz

Lecz prozą, bez poezji.

 

Choć trup się wkoło gęsto słał,

A łeb poetce pękał

Ona tworzyła wierząc, że

Ma głębszy sens ta męka.

 

Gdybym mógł, Nobla bym jej dał,

Dorzucił cztery Nike,

Byleby była z nami już

Nie ciałem, lecz pomnikiem.

 

Dobrych poetek wiele znam

Więc was przestrzegam jeno,

Przed tą, u której miesza się

Migrena razem z weną.

 

 

Poeta jednego wiersza

 

Pewien poeta znany jest

z tego, że tworzy bardzo mało.

W sumie napisał jeden wiersz,

jednak to wszystkim wystarczało.

 

Ale do czasu, bo gdy miał

wieczorek w małym mieście - Brzeszcze,

ktoś na widowni bardzo chciał,

żeby przeczytał mu coś jeszcze.

 

A on prócz tego wiersza nic

nie stworzył, co w nim bardzo cenię,

więc za Szekspirem odparł w mig,

że cała reszta jest milczeniem.

 

Więcej wierszy satyrycznych znajdziecie na podstronie "Satyry i bajki".

 
 

Poetka nastawiona na sukces

 

Największy aplauz wtedy zebrała,

gdy oprócz wiersza biust pokazała.

 

 

Nie całkiem zmarli

 

Poeta żyje w swoich strofach,

a malarz - w swych obrazach,

tak, jak tapicer - w krzesłach sofach,

a wół - w wołowych zrazach.

 

 

Poza środowiskiem

 

Gdy rozmawiają dwaj poeci,

tematem zwykle jest... ten trzeci,

więc jeśli pragniesz być na fali,

staraj się, by cię nie spotkali.

 

 

Wolność "tfurcza"

 

Wszędy błędy,

lecz nie straszna mu krytyka,

bo to jego jest licentia poetica.

 

 

Poeta wyklęty

 

Chociaż ofiarą jest embarga,

choć mu opinię władza szarga,

to zaciśnięta jego warga,

na targi książki - książki targa.

 

 

Kontrastowo

 

Pisał brzydkie wiersze niezwykłej urody, 

już stary poeta, co jeszcze był młody. 

Zarobki miał niskie i w życiu pod górę,

bo z uporem tworzył wysoką kulturę.

Długa lista długów, wpływów lista krótka,

popularność wielka, zyskowność malutka.

 

 

Poeta klasycystyczny

 

Spomiędzy kochanek ud

natchnienie czerpał do swych ód.

 

 

Chudy poeta

 

Sama skóra i kości,

bo tworzy dla przyjemności.

 

 

Undergroundowo

 

Trudno pojąć sens tych strof, 

bo to jest poezja off,

świetna według tęgich głów, 

takich tęgich, że aż uff.

 

 

Kto poetom przyprawia rogi?

 

Ja poeta

Ty poeta

On poeta

I Poezja - nasza wspólna kobieta.

 

 

Haiku

 

Haiku to na twórczość sposób

dla bardzo wyliczonych osób.

 

Pięć, siedem, pięć - to nic wielkiego,

a jest się twórcą na całego.

 

Nic to poemat, epopeja,

a więc... to dla mnie jest nadzieja.

 

 

Zero naśladownictwa 

 

Wśród poetów jest niejeden taki troglodyta,

co za cnotę poczytuje to, że nic nie czyta.

 

Więcej fraszek przeczytacie na podstronie "Fraszki". Zapraszam.

 

 

Epitafium teściowej – poetki

 

Tomików by stworzyła z pięć,

lecz ją po pierwszym zatłukł zięć.

 

 

Epitafium poety - spadochroniarza

 

Rozbił się skacząc z samolotu,

bo był poetą niskich lotów.

 

Obszerny cykl moich epitafiów przeczytacie klikając w ten link - "Epitafia".

Metapoezja, czyli poezja o poezji

Utwory metapoetyckie, poezja o poezji Mariusza Parlickiego
16 września 2019

Copyright © Mariusz Parlicki 2016 -2019

Designed by Mariusz Parlicki 2016 -2019